niedziela, 11 września 2016

Grotta di Ispinigoli


Kilka ostatnich dni naszego urlopu postanowiliśmy spędzić na północy wyspy. Z Bari Sardo do Olbii mieliśmy 3 godzinki drogi.  By ją nieco urozmaicić i lepiej wykorzystać dzień, postanowiłem poszukać czegoś ciekawego nie zbaczając zbyt daleko z kursu.
I tak o to padło na przepiękną i tajemniczą jaskinię di Ispinigoli.
W trakcie poszukiwań informacji o jaskini natrafiłem na bardzo smutną dla mnie wiadomość, ale o tym wspomnę za chwilę. Pakujemy się wcześnie rano i ruszamy. Nasza droga przecina położone na zboczu góry miasto Urzulei, tam zatrzymujemy się na chwilę by zrobić kilka zdjęć pięknych murali poświęconych mieszkańcom i ich ciężkiej pracy na wyspie. 












Wsiadamy do auta i ruszamy dalej, zanim jednak wyjedziemy z miasta (bardzo spokojnego i cichego miasta) nie ryzykując zbytnio dalszej wycieczki wpisuję w sat-nav najbliższą stację benzynową. Podjeżdżamy na stację z opcją samoobsługi. Kto dużo jeździ po wyspie ten wie, że samoobsługowe stacje to spore ryzyko przygody :-). Instrukcja wydaje się jasna, wrzucamy 5 euro na próbę i nic, dystrybutor pożera nam kasę nie dając nic w zamian. Wrzucamy następną 'piątkę', maszyna robi to samo, ale tym razem przyznaje się do błędu drukując nam paragon, żebyśmy sobie odzyskali kasę na innej stacji. Wkurzeni wsiadamy do auta bez dychy i bez paliwa. Przeszukuję mapę za kolejną, najbliższą stacją, kiedy pod dystrybutor podjeżdża następne auto. Wysiadamy i pytamy o pomoc sympatycznego Włocha. My nie znamy włoskiego, a on nie mówi po angielsku :-) pokazujemy mu paragon. Bez zastanowienia wyciąga telefon i dzwoni do właściciela stacji. Wydaje nam się, że go opie....la :-). Szybko okazuje się, że wszystko zrobiliśmy jak trzeba, a maszyna została zaprogramowana by 'bzikować' od czasu do czasu. Wystarczyły dwie minuty by z dystrybutora znowu lało się paliwo. Na dodatek Włoch proponuje wymianę, daje nam kasę w zamian za paragon. Bardzo miło z jego strony, kolejny raz dowiadujemy się, że mieszkańcy Sardynii to bardzo życzliwi ludzie. Dziękujemy i ruszamy dalej, do jaskini di Ispinigoli.




Po małym przystanku widokowym na drodze SS125 (droga SS125 na moim filmie) zatrzymujemy się na parkingu w okolicy jaskini.

Grotta di Ispinigoli znajduje się w Parku Narodowym Gennargentu na północ od Dorgali i jest jedną z największych jaskiń na Sardynii.



Kupujemy bilety i czekamy aż z resztą turystów i przewodniczką wejdziemy do środka. I to właśnie ten 'cudowny' moment, o którym myślałem przez całą, długą drogę, a większość turystów (prawie każdy trzyma aparat w ręku) zwala z nóg komunikat przewodniczki, że w jaskini obowiązuje CAŁKOWITY ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA. Nie chodzi tu wcale o światło lampy tylko o jakieś 'dziwaczne' prawa autorskie! Kto komu dał prawo do przywłaszczania sobie cudów natury? Rozumiem, że w świetle błyskających fleszy wszystkie stalaktyty, stalagmity i wilgotne ściany mogą 'czuć się roznegliżowane', pewnie tym wszystkim formom 'robi się też niedobrze' od wydychanego przez chmarę turystów powietrza. Aż strach pomyśleć, co się dzieje na jaskiniowej podłodze, kiedy ludzki naskórek i włosy lądują na jej powierzchni zaraz przy 'poza jaskiniowym syfie' opadającym z butów 'wędrowców'. Przewodniczka musiała odbębnić regułkę narzuconą przez 'dyrektora', wiedziała, że nic nie powstrzyma turystów przed zapisywaniem piękna na kartach pamięci. Chciałbym zobaczyć jak gamoń, który wprowadza w życie takie idiotyzmy dostaje porządnego 'liścia' od całej kolejki 'głodnych wrażeń' turystów.
Sam ryzykując wieloma latami spędzonymi we włoskim więzieniu wyciągnąłem swój mały aparat i kryjąc się za jaskiniowymi formami zrobiłem kilka zdjęć (bez żadnej, niepotrzebnej lampy). Wszystko po to by pokazać Wam jak piękna jest Grotta di Ispinigoli ;-)

Zostawię te niepotrzebne dywagacje i skupię się na tym co zobaczyliśmy w jaskini, gdzie opowieści młodej Włoszki odbijające się echem od form jaskiniowych jeszcze bardziej rozbudzały wyobraźnię.

Grotta di Ispinigoli jest jaskinią krasową, zbadaną na początku lat 50 XX wieku, otwartą dla turystów w 1974 roku. Co ciekawe ludzie zaglądali do niej już dużo wcześniej. Jednym z dowodów na to była ściana wybudowana w XIX wieku przez pasterzy używających jaskini jako schronienia. Ściana znajdowała się zaraz po wejściu do jaskini, a jej zadaniem była ochrona owiec przed śmiertelnym upadkiem na jej dno. Pasterze odgrodzili zwierzęta od dużego leja widocznego we wnętrzu jaskini noszącego nazwę Abisso delle Vergini, który prowadzi do długiej siatki tuneli jaskini o długości około 12 kilometrów przecinanych podziemnymi rzekami i strumieniami. Tunele połączone są z inną jaskinią - San Giovanni Su Anzu. Siatka tuneli rozpoczyna się od metalowej bariery, za którą mają wstęp tylko bardzo doświadczeni grotołazi. Długość tuneli w jaskini di Ispinigoli uświadamia jak rozbudowane i tajemnicze są systemy jaskiniowe na Sardynii.
Dużo wcześniej przed XIX-wiecznymi pasterzami w historię jaskini wpisały się także tragiczne wydarzenia. Na jej dnie odnaleziono ludzkie szczątki pochodzące prawdopodobnie od ofiar składanych bogom przez Fenicjan. Wśród szczątków odnaleziono pierścionki i naszyjniki, które dzisiaj znajdują się w Muzeum Archeologicznym w Dorgali.

Grotta di Ispinigoli zachwyca ogromną ilością stalaktytów, stalagmitów i draperii naciekowych. Jej wnętrze wypełniają różne struktury kalcytowe i ogromne stalagnaty, z których największy ma wysokość 38 metrów. Jest to największy znany stalagnat w Europie i jeden z największych na świecie.





























Największy znany stalagnat w Europie, jego wysokość sięga 38 metrów.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz