piątek, 18 września 2015

Blueberry 'Pinkberry' - Pink Lemonade


To prawdziwa perełka w moim ogrodzie :-)
Blueberry - Pinkberry, poprawnie nazywana Pink Lemonade.
 
Deserowa odmiana borówki amerykańskiej w kolorze różowym. Bardziej słodsza od swoich "niebieskich" odpowiedników i musicie mi uwierzyć na słowo, smakuje rewelacyjnie ;-)
Póki co, to dość rzadka odmiana, jej owoców nie znajdziecie w sklepach, a same roślinki są droższe od tradycyjnych borówek.

Różowa odmiana borówki amerykańskiej - Pink Lemonade

niedziela, 6 września 2015

Pierwsze nurkowanie


Miałem mały plan na początku roku, żeby podczas naszego urlopu na Sardynii pierwszy raz wspólnie ponurkować. Udało się :-)

Rok temu w Chorwacji pod wodą byłem sam.

W Chorwacji mój syn nie wiedział jeszcze jak wygląda świat pod wodą? 

Na Sardynii byliśmy już razem ;-) 
Jak jeszcze nie próbowaliście to naprawdę polecam. Maska i fajka (szczególnie ta ''sucha'') dodaje pod wodą pewności siebie. 












niedziela, 23 sierpnia 2015

The biggest dill at least in Oxfordshire?


Przez ostatnich kilka lat jakoś marnie mi szło z uprawą tak prostej rośliny jaką jest koper. Jednak w tym roku koper przerósł moje największe oczekiwania i mnie samego.

Patrząc jak ta roślina rośnie pod moją folią przypomniał mi się artykuł, który czytałem ostatnio o prehistorycznych roślinach, rosnących na Ziemi wiele milionów lat temu, w czasie kiedy średnia temperatura i wilgotność była dużo wyższa od dzisiejszej. Życie kwitło wtedy w najlepsze a prawie wszystko co stąpało i rosło na Ziemi przytłaczało swoimi rozmiarami.

Czas opuścić lokum, silne i zdrowe rośliny ścinałem sekatorem

Koper dobił do 2 metrów i gdyby nie dach folii to rósłby jeszcze wyżej

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Borówka Amerykańska


Tegoroczna nowość w moim ogrodzie - borówka amerykańska. To prosta roślinka w uprawie, jednak do ładnego, prawidłowego wzrostu wymaga odpowiednich warunków. 

Oto co mam na myśli :-)
Dla moich kilku roślinek wykopałem duży dół, do którego wsypałem 50 worków kwaśnej ziemi (1000 litrów) wymieszanej z kwaśnym torfem (trudno go dostać w UK ze względu na wartość przyrodniczą terenów, z których jest pozyskiwany). 
Kiedy przygotowałem miejscówkę rozpocząłem poszukiwania przekompostowanej kory sosnowej, która jest świetną pożywką dla borówek i jako ściółka znakomicie sprawdza się w utrzymaniu niskiego PH gleby. Niestety godziny spędzone w necie poszły na marne, a może i nie, bo dowiedziałem się, że w UK to jest po prostu nie do zdobycia. To najlepsze co może być dla borówek, nie odpuściłem więc ;-) 
W końcu znalazłem świetnej jakości, irlandzką korę sosnową - w postaci surowej, mało wartościowej. Niestety jej frakcje były zbyt duże, im większe tym jej rozkład postępuje dłużej. Miałem na szczęście narzędzie, które pomogło mi przyśpieszyć cały proces - młotek :-) To były godziny, mozolnego łupania ;-) 
Do budowy ściółki wykorzystałem też igły i małe gałązki świątecznej choinki, która jak wszystkie iglaki charakteryzuje się niskim PH. Wszystko miało przypominać namiastkę lasu sosnowego, tam gdzie borówki czują się najlepiej :-)

Jeszcze jeden ważny szczegół. Borówki podlewam tylko i wyłącznie "kwaśną" deszczówką.

Przygotowanie tego wszystkiego pochłonęło mi masę czasu i pracy, jednak już dziś mogę powiedzieć, że inwestycja się opłaciła. Krzaczki rosną w rewelacyjnym tempie, produkując soczysto zielone liście, a ja zbieram pierwsze borówki ;-)

Bardzo plenna odmiana Bluecrop produkująca sporej wielkości borówki

sobota, 18 lipca 2015

Stella Maris Church


Wracając z jednej z plaż na Costa Smeralda zajechaliśmy do mieścinki Porto Cervo by zobaczyć znany na całej wyspie kościół Stella Maris.
Ten piękny kościółek jest zupełnie inny od tego co widzieliśmy na Sardynii. Swoim stylem przypomina bardziej greckie budowle stojące na rozpalonych słońcem wyspach, tak jakby ktoś go zlepił kierując się ''szybką wyobraźnią''.



Tym kimś był Michele Busiri Vici, który zaprojektował go w latach 60, XX wieku. Rzymskiego architekta wynajął książę Aga Khan, który przelatując nad tą częścią Sardynii dostrzegł jej piękno i postanowił wybudować tu miasteczko, które w sezonie oferuje jedne z najdroższych noclegów nad Morzem Śródziemnym.



Kościół stoi na zboczu wzgórza, zaraz przy samym porcie. Na jednej z jego ścian znajduje się duży zegar wskazując godzinę wszystkim, którzy wpływają albo opuszczają Porto Cervo.



Tak jak Stella Maris wyróżnia się na tle miasta, tak samo Porto Cervo wyróżnia się na tle całej wyspy. To pełna przepychu mieścinka zaprojektowana przez światowej sławy architektów, uwielbiana przez bogaczy i światowe gwiazdy. Wszystko co mogłoby zakłócić harmonię miasta zostało objęte zakazem jak plakaty reklamowe czy rury i kable dyskretnie ukryte pod ziemią.



Luksusowe jachty, piękne domki na wzgórzach z jeszcze lepszymi bramami wjazdowymi ;-) wszystko jak z Hollywood ;-)

Skromne wnętrze Stella Maris

piątek, 17 lipca 2015

Wild Strawberries


Why I grow wild strawberries? There is only one reason :-)

Somewhere in my memory there is a forest through which I go. From time to time on a sunny spots I can see small, red dots. That’s a wild strawberries!  I run quickly to pick one and looking for another. That’s a while from my childhood and that taste stay in my memory for long time.

A year ago I was in my local Lidl. When I saw on the shelf Wild Strawberries seeds I said to myself that I have to try to grow them. So I tried :-) Few months later I picked first wild strawberries but this year (similar like my strawberries) these plants have given me a lot of fragrant and tasty fruits. I will enjoy that taste till September.

Today's harvest :-)

sobota, 4 lipca 2015

Golfo di Orosei


Sardynia to piękna i dzika wyspa, na której mnóstwo jest miejsc, do których ze względu na położenie nie jest łatwo się dostać. Jednym z takich miejsc, które chcieliśmy zobaczyć była zatoka Golfo Di Orosei, wchodząca w skład Parku Narodowego Gennargentu, położonego w środkowo-wschodniej części wyspy. To kolebka najpiękniejszych plaż na wyspie wyszarpanych przez naturę w tym trudno dostępnym, skalistym rejonie.

Zatoka raczyła nas swoją dzikością od samego początku rejsu

Jedynym środkiem transportu, który miał nas zawieźć w to miejsce była łódź, a dokładniej ponton. Była to super, całodniowa wycieczka z lądowaniem na trzech, trudno dostępnych plażach. Zanim jednak dotarliśmy do plaż mogliśmy popatrzeć z wody na tą dziką krainę usianą jaskiniami i grotami.

9 rano, zaraz wsiadamy do naszego pontonu

Czas rozpocząć rejs :-)

Na wycieczkę wybraliśmy się z małej, portowej miejscowości Santa Maria Navarese. Dzień wcześniej zabukowaliśmy miejsca i następnego dnia przed 9 rano byliśmy już w porcie, w którym kilka otwartych budek oferowało wycieczki różniące się nieco tematem. My wybraliśmy rejs z dwugodzinnym postojem na trzech różnych plażach, które sobie wcześniej zaplanowaliśmy zobaczyć, łącząc to z relaksem na plaży i nurkowaniem w krystalicznie czystej wodzie. W programie była też wizyta w jaskini Bue Marino, jednak nie chcieliśmy spędzać tego dnia w biegu i ostatecznie zrezygnowaliśmy, zostawiając ją na następny urlop ;-)
Daliśmy kasjerowi nasze euro po czym zajęliśmy miejsca w naszym pontonie.

Dramatyczne klify Golfo di Orosei

Widzicie twarze?





Wszystko super się zapowiadało. Piękna słoneczna pogoda nie mogła popsuć naszej pierwszej wycieczki 14-osobowym pontonem. Płynęliśmy wzdłuż skalistego wybrzeża co jakiś czas podpływając do grot wyżłobionych w skałach.

Kraina grot



Patrząc na to skaliste wybrzeże zastanawiałem się czy wśród tych wszystkich jaskiń i grot są tam jeszcze jakieś ukryte, do których ''drzwi'' nikt jeszcze nigdy nie otworzył.

Grota z prywatną plażą

Im bliżej groty, tym większa ciekawość: co jest w środku?

Przez cały ten rejs nie dostrzegliśmy nikogo spacerującego po skałach, choć zakładam, że gdzieś tam pewnie ktoś musiał być. To trudny teren, dodatkowo wszystko komplikuje ilość wody, którą trzeba zabrać ze sobą na wędrówkę by nie wpaść w tarapaty podczas naprawdę gorących dni. Dopiero w okolicy jednej z plaż zauważyliśmy na prawie pionowej ścianie dwoje ludzi posuwających się jak przez pole minowe ;-) choć bardzo się starałem to nie mogłem dostrzec lin. Dzięki nim na chwilę zapomniałem o kawie :-)



Po drodze mijamy Punta Salinas, wysoką na 466 metry skałę. Można się na nią wdrapać idąc ścieżką z campingu Su Porteddu. Cała trasa z drogą powrotną zajmuje około 3,5 godziny. Nie jest to jednak jakieś ogromne wyzwanie, wchodzą tu nawet dzieci.
Widok z tej góry na skaliste wybrzeże Golfo di Orosei jest niesamowity, a Aguglia di Goloritze (143 metry) wyrastająca z plaży Cala Goloritze wygląda z tej wysokości jak skała w skali mikro. Niestety nie udało nam się zrealizować tej wędrówki, czego bardzo żałuję. Jest to jednak kolejny powód, dla którego na pewno wrócę w to miejsce.

Wysoka na 466 metry Punta Salinas - wdrapując się tu zostawicie w swojej pamięci jeden z najlepszych widoków jakie można zobaczyć na Sardynii

Za rogiem prawdziwa perełka - Cala Goloritze

Pomału zbliżaliśmy się do naszego pierwszego celu jakim była plaża Cala Gabbiani, ale o tym w jednym z następnych postów.



Całkiem bym zapomniał napisać jednego zdania o wodzie, przez którą płynęliśmy. Woda jest tu krystaliczna, przyjmuje różne odcienie turkusu i błękitu.



Wycieczka łódką to jedyny sposób by nacieszyć oczy zatoką Golfo di Orosei. Nie trzeba wcale pakować się w zorganizowaną wycieczkę czy to większym pontonem czy małym stateczkiem. 
Jednym z wyborów nad którym również się zastanawialiśmy było wypożyczenie małego, prywatnego pontonu za cenę niewiele wyższą od naszej wycieczki (poza sezonem około 70 euro + paliwo). Taka opcja daje możliwość penetrowania zatoki w całkowicie własnym zakresie. My tym razem wzięliśmy taksówkę ;-)

sobota, 27 czerwca 2015

European Seychelles


Sardinia is the second largest island in the Mediterranean Sea. It is the poorest region in Italy and one of the least populated places in Europe.
Thanks to the emerald water and sandy beaches, which there are hundreds of them, Sardinia is also called the European Seychelles.
For this continental Italians love Sardinia, they do not have such a beautiful beaches on their own '' boot ''.

Coast near Tavolara Island

czwartek, 25 czerwca 2015

More strawberries


A few days ago I wrote about my strawberries, which really surprised me this year. 
I just got back from my strawberry plantation, but this time I have more of them. 
Just three years ago I started growing strawberries on a few seedlings, now I have about seventy plants. Healthy and very productive plants. Happy times :-)



czwartek, 18 czerwca 2015

Truskaweczki


W sumie to mój mały powód do dumy :-)
Opłaciło się pielęgnowanie krzaczków, budowanie ściółki, obfite podlewanie kiedy jest sucho i nawożenie super efektownym, 100% naturalnym nawozem, pochodzącego od bardzo popularnego zwierzaczka ;-)
Sporo zainwestowanego czasu nie poszło na marne. Moje truskawki w tym roku oszalały :-)

Co trzy dni je zbieramy :-)